Tuesday, November 30, 2010

Christmas, the Miles Redd way

While looking for images through my files for my earlier post I remembered this house that was designed by the glamorous Miles Redd. This house was featured in last year's December issue of Elle Decor and I love that its holiday decor is grand and festive yet easy to execute.
 






All images from Elle Decor. If you didn't get to see this home you can read about it here.

my strange forest

my own, strange forest, there's a place for everyone, will you join us :-)
------------------------------
and nice pics of Natalia K.

Christmas eye candy

 
 
 
 
 
As I mentioned before we're having a tree-less Christmas this year so I'm searching high and low for inspiration of little vignettes that can be easily created around the house. I'm sure many people choose to do this when they have little children running around the house. I hope these images get you inspired to have a beautiful Christmas even when not having a Christmas tree. Enjoy

Images from my file, Country Living, Southern Living and Home Companion.

Monday, November 29, 2010

A-la-Kelly

Kelly Wearstler's tabletop is impeccably beautiful and a great option now that we're approaching Christmas. This collection will make a drop dead fabulous Christmas table, but at more than $100 a piece it is mostly out of reach. But, I was glad to came across this new china by Crate and Barrel that creates a similar dazzling effect. I think I found an alternative tabletop for my Christmas table.

 

The comfort zone

I believe that the planning of a space cannot only rely on practicality while ignoring style, nor can it be vise versa. Comfort and beauty should harmoniously coexist. Like William Morris once said "Have nothing in your house that you do not know to be useful, or believe to be beautiful." I am truly convinced that our surroundings influence our beings and if we put in our homes only what we love based on comfort and functionality beauty will reveal itself. After all, having a warm, comfortably functional and beautiful home to come back to at the end of a long and hectic day, is what we all covet. Don't take me wrong, if I could afford a Claude Lalanne chair I'll maybe purchase one but I'll first make sure I have enough space to enjoy it more like a displayed chic piece of furniture rather than an everyday-use one. These spaces below are chic without sacrificing comfort.

Vogue Living

This room designed by Miles Redd has lots of pillows for the owners and guests to rest their back and upholstered furniture to provide comfort as well, the lacquered walls and orange coffee table bring in that chic factor. 

Robert Couturier used a very comfortable couch and a very chic cocktail table as contrast in Frederic Fekkai and wife's living room

I just feel like cuddling in Michael Smith's yellow couch.
Living room designed by Ames Ignham

white monday

white, white, white everywhere white... Mr Koko has his new best friend :-)
-----------------------------
great, great blog by Ana
today I have big party and don't know what to wear, if I had one of this  *
and sweet place of keetee for better mood
-----------------------------
have a good week

Saturday, November 27, 2010

kenya

To kilka zdjęć z Kenii z obowiązkowym "obrazkiem masajskim". Urzekł mnie ten kraj o niewiarygodnej przyrodzie z pięknymi ludźmi. Kenijczycy są naprawdę pięknym narodem, nie tylko wszystkim znani Masajowie, choć oni szczególnie ale także ludzie z innych grup etnicznych. Na ulicy Mombasy widziałam dziewczynę z łysą głową, w tradycyjnych kolorowych chustach (jaki zestaw kolorów i wzorów!!!)  i etnicznej biżuterii z plastikowym koszykiem – wyglądała zjawiskowo, nie mogłam oderwać od niej oczu, nie tylko zresztą ja :-). Miasta – brzydkie, Mombasa to tak naprawdę jeden duży slums, nie licząc posiadłości bogaczy ale już za murami całe trawniki zasłane śmieciami – dosłownie zasłane. Natomiast wioseczki – prześliczne. Co z tego że bez prądu i bieżącej wody, skoro ludzie uśmiechnięci, spokojnie siedzący, rozmawiający, zwierzęta czyściutki (gdzie u nas są takie czyste krowy?) a życie toczy się nieśpiesznie. Ach i widziałam lwa – naprawdę jest to duże przeżycie. Dla nas – mnie i mojego Seby – wszystko było przyjemniejsze bo wszyscy wołali "Rasta, Rasta" nawet groźna urzędniczka na mombaskim lotnisku przywitała nas z uśmiechem "Hello Rasta". To było fajne, dredy w Afryce bardzo ułatwiają życie ;-) Ze strony Afrykańczyków same uśmiechy i wielka serdeczność. Mimo olbrzymiej biedy nigdy nic nam nie zginęło, nikogo nie kusiły nasze rzeczy w przeciwieństwie do lokatorów wypierdzianego pięciogwiazdkowego hotelu w którym któremuś z gości hotelowych tak bardzo spodobał się telefon mojego męża, że po prostu wyjął go sobie ze spodni leżących na leżaku. No cóż telefon naprawdę był fajny, miał bajery i dużo książek do czytania, no taki gadżecik ale bez przesady, jeśli kogoś stać na taki hotel to telefon może sobie kupić. A może chciał żeby pobyt się częściowo zwrócił, kto wie? W każdym razie kenijskie szylingi pozostały nietknięte – nie można ich wymieniać na dolary przy wyjeździe! W sumie dobrze, że zostawili spodenki bo też były fajne :-)
A na deser: z rozmów zasłyszanych wśród naszych rodaków: "ach jakie te czarne twarze groźne, tylko oczy świecą", "nie życzę pani aby znalazła się sama wśród czarnych, pożałuje pani wtedy, że panią matka urodziła (to było akurat do mnie powiedziane!)", "ach ta moja lodówka za 23 tyś. (mąż), no co ty ona kosztowała 13 tyś. (żona)", "dzisiaj drinki stawia nowy prezes, he, he", "a moja najdroższa pralka firmy Miele...", "jakieś takie buractwo nam się trafiło", "Adasiu to nie ten poziom co my" itd, itd... Po co oni jeżdżą do Kenii, przecież można listę swoich dóbr zamieścić w internecie, będzie taniej...
-----------------------------------------
Hey sweet sister – could you help me with transtalion? Please :-)