I love to eat. I love to eat a lot… and muffins with black & white chocolate made by my husband were one of my favourite sweets ever. "Were" – because I could only dream about them now ;-) The small, brown balls are my ordinary meals nowadays. But I need them and despite of their ugly taste this cure starts to work. So this litlle, beautiful Candy must be enough for me now :-))). I read that the most depresing day called Blue Monday was yesterday. Strange – I had great mood. And you, how you felt yesterday – it's true what they write in the newspapers? The last pic with the travelling King – is dedicated to Seba, who's laying on the wonderful beach of Goa right now!
---------------------------------------------------
Kocham jeść o czym pisałam już wiele razy, a najbardziej uwielbiam muffiny pieczone przez mojego męża. Cieplutkie, z wypływającą białą i czarną czekoladą... Teraz mogę o nich pomarzyć a zajadać cztery razy dziennie brązowe kulki o wstrętnym smaku. Choć muszę przyznać, że działają. Tak myślę, bo np. wczoraj był (ogłoszony przez naukowców) tzw. Blue Monday czyli najgorszy, najbardziej depresyjny dzień w roku. Kurczę ja miałam doskonały humor i full energii. A Wy – jak przeżyliście, czy prawdą jest to co wypisują w gazetach? W każdym razie wracając do słodkości musi mi teraz wystarczyć mój śliczny, mały, czarny cukiereczek. A i ostatni obrazek (podróżujący król Dardanel)dla mojego męża szczęściarza leżącego teraz na cudnych plażach Goa.
---------------------------------------------------
Big hugs/till tomorrow!
 
Top