pamiętacie mój post less=more?
pamiętacie moje mocne postanowienie:
"...zaczynam akcję czyszczenia:
przestrzeni domowej
biurka
szafy
kuchni
komputera
głowy
ciała?..."
opowiem o tym tak: 
nie było łatwo
głowa mówiła: wyrzuć, a serce: zostaw, to jest niebrzydkie i w sumie niezłe, i przecież kupiłaś...
walka trwała 2 tygodnie
efekt:
dwadzieścia, 20-litrowych worków opuściło mój dom
serce wyło z rozpaczy
głowa potakiwała z uznaniem
...
trudno rozstać się z rzeczami
o czymś przypominają
wiążą się z nimi historie
wracają pytania, co sprawiło, że coś tak bardzo chciałam mieć, że wylądowało w moim domu
ale to jest przecież przeszłość, a wciąż słyszę, że trzeba żyć chwilą obecną która warunkuje przyszłość
więc przeszłość zostawiłam
jest w pamięci, na zdjęciach, plikach w komputerze, blogu, ładnie ułożona i maksymalnie zminimalizowana :-)
jest teraz
nadchodzi jutro
...
dom podoba mi się bardziej
mało tego, ale to co zostało, jest takie, jakie być powinno
najfajniejsze jest to, że wcześniej wydawało mi się, że już nie mam miejsca w swoich 2 szafach i 4 komodach, a wiecie, teraz jest luz, aż korci by umościć tam coś nowego  :-)
...
czy ktoś z Was przeszedł przez to mniej boleśnie
może było jeszcze trudniej?
albo macie to w nosie i z horror vacui jesteście za pan brat?
dajcie znać :-)
link na dziś:
(wiem, wiem, znowu pure style, ale co zrobić, uwielbiam to miejsce :-)
 
Top